Ten rodzaj kratki zawsze będzie mi się kojarzył z latami dziewięćdziesiątymi. Wtedy jednak dominowała flanela, obecnie, dzięki m.in. Isabel Marant, materiały nabrały lekkości. Kraciaste koszule od wspomnianej projektantki to koszt kilkuset złotych (i to bliżej tysiąca niż stu), więc wersja Zary, choć spóźniona o jeden sezon, kusi niesłychanie.
- Srebrzysty żakiet
Typowe tweedowe żakiety inspirowane słynną wersją Coco Chanel wciąż nie do końca mnie przekonują. Być może potrzebuję jeszcze dwudziestu lat w metryce, a może po prostu to nie moja bajka. Dlatego cieszę się z opcji "odmłodzonych". Tu suwak, tam asymetryczne zapięcie a'la "ramoneska", a ostatnio dyskretnie wpleciona w tkaninę srebrna nitka - jest niezobowiązująco, a jednocześnie nieprzesadnie elegancko.
- Plecak
Czasem nawet najbardziej pojemna torba nie wystarcza. Bywa, że niezbędne kobiecie przedmioty osiągają wspólną wagę kilku kilogramów. Z plecakiem jest o tyle łatwiej, że ciężar rozkładamy równomiernie. Chyba że postanowimy nosić go niedbale, na jednym ramieniu.
- Bransoletka
Okazuje się, że sznurkowe bransoletki pozostaną z nami na kolejny sezon. Wersję podwójną znajdziemy w sklepie Peacocks. Serce to mój ulubiony motyw w biżuterii. A gwiazda niech będzie nawiązaniem do jesiennej kolekcji Dolce & Gabbana.
- Zwężane spodnie
Choć już od dobrych kilku miesięcy lansowane są szerokie nogawki, ja wciąż nie mam dosyć spodni z nogawkami zwężanymi, najlepiej zaprasowanymi w kant. Aby odpocząć od oczywistej w najbliższych miesiącach czerni, wybieram granat (który podobno jest nową czernią, ale ponieważ wszystko zdaje się być nową czernią, nie przywiązuję do tych słów zbytniej wagi).
- Botki
Oto kompromis między klasycznymi botkami, a jednym z przebojów nadchodzącej jesieni - sztybletami. Obcas nie jest za wysoki, więc w takim obuwiu można bez większych problemów biegać po mieście. Gumowa wstawka to obowiązkowy element oryginalnych sztybletów. Dzięki niej but dobrze trzyma się na stopie. I wcale nie trzeba czekać z ich noszeniem na jesień. W komplecie z letnimi sukienkami świetnie wpasują się w okres przejściowy między porami roku.
- Kurtka "baseballówka"
I znów Isabel Marant. Wprawdzie starą poczciwą "baseballówkę" odświeżyła na sezon wiosenny, (zamieniając filcowaną wełnę na delikatny jedwab, a masywne aplikacje na misterny haft), ale sieciówki dopiero teraz porządnie zareagowały. Jeśli nie przesadzimy z ilością sportowych elementów, kurtka ma szansę się obronić.
- Kopertówka
Pióra to jeden z najpopularniejszych motywów nadchodzącego sezonu. Prym w pierzastych inspiracjach wiedzie Zara, ale idealną według mnie kopertówkę znajdziemy w sieci Peacocks.
- Sweter
Takie nieregularne patchworki pojawiły się m.in. u Chloe i Celine. Atutem są tu przygaszone kolory. Dzięki nim sweter staje się uniwersalny, z łatwością dopasuje się zarówno do dżinsów jak i garderoby w stylu retro (z naciskiem na lata sześćdziesiąte).
- Sukienka
Jeśli mała czarna, to w wersji nietypowej. Rękawy ¾, zapięcie na zatrzaski, a kieszenie ozdobione suwakami. Póki jest ciepło, można nosić solo. A gdy przyjdzie gorsza pogoda, grube rajstopy i kalosze przedłużą jej żywot.











